Wybuch II wojny światowej

Był rok 1939, któraś z pierwszych niedziel czerwca. Najętą furmanką przez Urząd Gminy w Tarczku pojechała delegacja naszego koła ZMW RP “Wici” na zlot do Kielc. Zebraniu przewodniczył Stefan Ignar z ramienia Naczelnego Zarządu. Tak wielki niespotykany gratis w formie podwody wyrobił nam nasz sołtys wsi Tarczek Stanisław Kita. Z przygodami to była p…

Czytaj >>
Zdobywanie broni. Niedoszły kontakt z „Hubalem”

Po bitwie pod Iłżą my, wiciarze i chłopcy z Bodzentyna, jak Antoni i Roman Pałysiewicze, robiliśmy wyprawy po broń, konserwowali i przechowywali w schronach. Już wtedy powstała chęć walki z wrogiem i wiara w zwycięstwo. Jeszcze bronił się Modlin, Warszawa, Westerplatte, Hel a my już knuliśmy spisek. W drugiej połowie października 1939 jednego razu …

Czytaj >>
Powstanie Związku Walki Zbrojnej w Tarczku

Pierwszą wiadomość o organizacji miałem od sołtysa Stanisława Kity, który sobie wziął pseudonim „Głowacz”. Zetknął się on po klęsce wrześniowej, gdzieś pod koniec października 1939 z Mieczysławem Ambrożem, który był kierownikiem przez szereg lat w naszej okolicy w szkole podstawowej w Świętomarzy. Był bardzo dobrym pedagogiem, świetnym wychowawcą. …

Czytaj >>
Przysięga

Gdzieś w połowie listopada 1939 zgłosił się do mnie, z trzeciego domu, Jan Kolbus, szwagier i zięć Wojteczków. Przyjeżdżał często na urlop zanim wybuchła wojna, w randze porucznika. Pracował w instytucji wojskowej, gdzie był kreślarzem map. Mieszkał w Warszawie. Ze dwa tygodnie pracował w Warszawie, ale Niemcy wkrótce trafili na jego ślad. Musiał w…

Czytaj >>
Pierwsze wykonanie rozkazu

W niedługim czasie miałem już całą drużynę w sile osiemnastu ludzi. Odebrałem przyrzeczenie od Ignaca i Andrzeja Latałów, Andrzeja Marca, Jana Strąka, Konstantego Gwardysia, Stanisława Pożogi, Józefa Wiosło, Franciszka Marca ps. „Pałasz”, Józefa Gwoździa ps. „Gryf”, Adolfa Gołębskiego ps. „Chmura”, Bronisława Kwiecińskiego, Gustawa Pustuły ps. „Pes…

Czytaj >>
Echa bitwy hubalczyków

Nie urządzaliśmy większych akcji, gromadziliśmy broń. W 1940 roku pod wiosnę w lasach osieczyńskich pod Szałasami wsłuchiwaliśmy się w leśną bitwę majora „Hubala” z Niemcami. Bitwa trwała dwa dni, a kiedy doszła nas wiadomość, że nie skończyła się klęską hubalczyków, lecz odwrotnie, dużo zginęło Niemców, już wtedy porywało nas, aby iść do lasu i łą…

Czytaj >>
Schrony majora „Hubala”

Mjr Henryk Dobrzański „Hubal” miał dużo broni w naszych lasach za Bronkowicami, na Wykusie. Tam koło kleszczyńskiej drogi, koło rzeki Lubianki, chyba, była demobilizacja po bitwie pod Iłżą. Kto chciał – z „szalonym majorem” pozostał, kto chciał – składał broń i szedł do domu. Z majorem wtedy został dobry szwadron kawalerii. Porobili wtedy w dwóch m…

Czytaj >>
Wpadka. Strata broni

Nie znam dokładnie tej historii, jak Niemcy wpadli na ślady schronów, ale to miało być w ten sposób. Jeden z podporuczników „Hubala”, opiekujący się bronią, z bliskimi sobie ludźmi pod wiosnę 1940 roku popijali wieczorem w restauracji u Spętkowskiego. Ludzie podnieceni alkoholem rozmawiają dość głośno. Tak się zdarzyło, że koło ich stolika siadł ni…

Czytaj >>
W Batalionach Chłopskich

Mój starszy brat mało początkowo mieszkał w Tarczku. Więcej przebywał w Radomiu. Miał tam narzeczoną. Kiedy mu zaproponowałem należenie do organizacji, mówił, że należy w Radomiu. Kazał nam być ostrożnym, bo już zdarzyła się wpadka w Skarżysku z grupą harcerzy, jak również i Radomiu. W zimie 1941 r. Zawarł tam małżeństwo z Janiną Kaługą. Był w stop…

Czytaj >>
Wybuch wojny rosyjsko–niemieckiej

W dniu 22 czerwca 1941 roku wojska hitlerowskie długo, bo od wczesnej wiosny, dopasające się i szkolące na naszych terenach, uderzyły na ZSRR. Wsłuchiwaliśmy się w szaloną kanonadę dział, aż trzęsła się ziemia. Początkowo zdawało nam się, że Rosjanie im się oprą, potem ich zagonią, my trochę im pomożemy i wróci wolność. Tymczasem stało się inaczej….

Czytaj >>