Zasadzka w kolonii Wojciechów

Nie ustawała również działalność i akcje partyzanckie. Co dnia, to się działo coś nowego. W dniu 8 maja 1943 r., kiedy wracałem z Bodzentyna przez Dąbrowę Poduchowną, usłyszałem gęstą strzelaninę i wybuchy granatów w kolonii Wojciechów, koło mostu na rzece Pokrzywiance. Z miejsca oceniłem, że to zasadzka partyzantów na samochód powracający z Bodzen…

Czytaj >>
Znaleziony erkaem

Kiedy przeczytałem takie ogłoszenie przybite na moście, w dół rzeki począł mnie wołać Jan Dekiel. Kiedy poszedłem z nim w dół rzeczki, prawie strumyczka, stał tam Mieczysław Sitek „Kut” i Czesław Kowalski „Kowadło”. –Co jest? – spytałem. Rzekli po cichu: –Tu w rzece znaleźliśmy erkaem. Co z nim zrobimy? Chyba bierzemy do naszej drużyny BCh, bo ma…

Czytaj >>
Pogrzeb pomordowanych

Drugiego dnia odbywał się uroczysty pogrzeb. Choć Niemcy nakazują sołtysowi nie gromadzić się i zakopać wszystkich w jednym dole, jednak ludzie nie patrzyli na nakaz niemiecki. Partyzanci i bojówki BCh wystawiły placówki i urządziły zasadzki po lasach i ustroniach. Ludzi się sami poczuli w Dąbrowie i każdy wyciągał deski, kto posiadał i przez cały …

Czytaj >>
„Orle” ciosy i innych odwet

Ukrywało się masę ludzi. Nie tylko lasy były pokryte kryjówkami, ale i pola, rzeki i łąki. Raz wracając z o 10 km odległego Pawłowa, gdzie się mieściła gmina, na drodze koło Sierżaw dowiedziałem się od wysuniętego z żyta Kity Stanisława ps. „Głowacz”, byłego sołtysa, który ukrywał się przed władzami gestapowców, o strasznym mordzie Bodzentyna. Był …

Czytaj >>
Aresztowanie

W dniu 22 czerwca obudził mnie tętent jakby uciekających koni. Obudzony, usiadłem na łóżku. Koło mnie spał brat Janek, najmłodszy z nas, dwudziestoletni chłopak. Późno my wrócili z odprawy bojówkarzy. Razem, trzej bracia jak trzy marki nocne. Trzy kabelki były schowane w szczycie dołu ziemniaczanego, który pokryty był słomą. Ogromny zwój prasy podz…

Czytaj >>
Badania

Na badania pierwszego wezwano Janka. Nie wiem, jakie tam były pytania i formy tego badania, chyba metoda łaskawości i ludzkie słowa. Badanie trwało z pół godziny. Gdy wyszedł brat, prowadzony przez żandarma, tłumacz z progu mieszkania wywołał mnie. Mijając się, Janek mrugnął pojednawczo okiem i szepnął: –Trzymaj się. Żandarm lufą karabinu pchnął b…

Czytaj >>
Zwolnienie

Na podwórzu stanąłem naprzeciwko opodal stojącego brata. –Wolny jestem – powiedziałem. – Idę do domu. Przyjdziemy tu obaj ze Stachem niedługo. Na wieczór wszyscy będziemy w domu i po strachu. –Uciekaj frajerze, kiedy cię puścili i nie zatrzymuj się. Pamiętam pojednawcze mrugnięcie Jasia i ręką od ust przesłany pocałunek, lekko załzawione oczy a …

Czytaj >>
Powrót ze Świętej Katarzyny

Wyszła po mnie zapłakana matka, siostra i bratowa. Pytali się, gdzie Jaś i tamci? Ciężko mi było odpowiadać. Rzuciłem buty, marynarkę i usiadłem w cieniu. Było gorąco. Patrzyłem obłąkanym wzrokiem i przewracałem oczami, jakoby nic nie rozumiejąc. Było mi duszno z żalu. Grać taką rolę w takim położeniu nie można, bo rzeczywiście człowiek może się st…

Czytaj >>
Śmierć brata

Następnego dnia była niedziela. Nocowaliśmy wszyscy z naszego domu daleko w polu, w żytach. Dom opuszczony, uprzątnięty z cenniejszych sprzętów i pościeli czekał na spalenie. Nad ranem został otoczony przez żandarmów z Świętej Katarzyny, lecz nie było w nim żywej duszy. Po rewizji i poszukiwaniu z psami, które nie dały rezultatów, odjechali. Do dom…

Czytaj >>
Do lasu. Kłopoty z bronią

Obudziłem się około godziny siódmej. Wysoko nad zbożami świeciło słońce. Dziś wieczorem już wyruszam do lasu, a największym moim zmartwieniem jest to, że nie posiadam dobrej broni. Skąd ją wziąć? Wyszedłem z żyta i ostrożnie zbliżyłem się ku domowi. Na polu zauważyłem pracującego sąsiada, najbliższego kolegę i przyjaciela od dziecinnych lat Józefa …

Czytaj >>