Rok 1943 był pełny przygotowań do powstania. Działalność naszego VII rejonu BCH Batalionu Świętokrzyskiego była bardzo czynna. Choć spełniałem jeszcze obowiązki pracy w gospodarstwie, a brat urzędową funkcję miał – kierownik sklepu i zaopatrzenia Spółdzielni „Społem” w Świętomarzy, to jednak połowa naszych zajęć szła na dobro organizacji BCH. Ułożono tak, że powierzono mi funkcję dorfagronoma. Był to pomył Stanisława Kity „Głowacza”. Dwa i trzy razy w tygodniu musieliśmy iść na odprawę do gminy, która miała siedzibę w Pawłowie, na odprawę agronomów wiejskich. Taką odprawę przeprowadzał gminny agronom nazwiskiem Piorun. Prawdziwy piorun, chłop jak byk i wypasiony. W politykę się wcale nie mieszał, ani tej strony nie dotykał, chyba uważał, że jego podwładni to konspiracyjni łącznicy. Byli to ludzie ze wszystkich wsi prawie, wszyscy z naszej organizacji. Wiedzieliśmy o sobie, czemu kto jest i w ten sposób przekazywaliśmy w teren rozkazy a nawet prasę podziemną. Byli też i dorfagronomowie tacy, co chwalili Niemców. Łatwe to było dla mnie, bo od razu przekazywałem instrukcje i rozkazy do Kałkowa, Wawrzęcic, Chybic, tam gdzie było potrzeba. Wiosną 1942 r. doszło do porozumienia pomiędzy obwodem AK Starachowice a naszym VII rejonem BCH. Bez całkowitej ingerencji w nasze sprawy organizacyjne, mieliśmy sobie wspólnie pomagać, to jest przeważnie działać razem w akcjach zbrojnych na Niemców. Zamieszkał u nas w Tarczku komendant obwodu AK Starachowice Władysław Dąbrowski „Rawicz”. Z jego ramienia wszedł do naszej bojówki podch. „Andrzej”. Pod jego dowództwem w akcjach na konfidentów niemieckich również czasem brał udział ppor. „Kiepas”. W samych Starachowicach zlikwidowano ok. 18 osób, różnych szui niemieckich. Do ważnych można zaliczyć likwidację Bendzyna, szefa wywiadu gestapo na okręg Radom, zastrzelonego w aptece w Starachowicach przez Gustawa Pustułę ps. „Pestka”, w aptece, obecny pl. Świerczewskiego. Wszedł za szpiclem wywiadu do apteki. Powiedział do sprzedawczyni w aptece: – Proszę o pastylki od bólu zębów. Sięgnął do kieszeni po pieniądze. Zamiast nich wydobył visa i błyskawicznie dwoma strzałami rąbnął Bendzyna. Dowodził Andrzej Pomianowski. Akcja nocna na załogę niemiecką w Starachowicach i inne akcje, niektóre dokonywane w biały dzień. Ja brałem udział prawie zawsze w akcjach dywersyjnych