Tymczasem wróg nasrożył terror i pacyfikacje ludności. Za majora „Hubala” spłonęły już Huciska i Skłoby, i wiele ofiar padło pomordowanych. Ale ten siew krwi i męczarni rósł w naszych sercach, w których narastała zemsta na wroga. Ludność żydowska w naszym Generalnym Gubernatorstwie gen. Franka została zwieziona do gett. Stworzono i u nas takie getto w Bodzentynie. Nie wolno było się wychylać Żydom za rejon tego miasta. Kto się wychylił z Żydów w teren, złapany przez Niemców, ginął. Swoimi oczyma wiele razy patrzyłem na egzekucje, rozstrzeliwanie Żydów. Na 3 tys. Żydów mieszkających w Bodzentynie Niemcy przywieźli z Płocka i Poznania ok. 5 tys. Żydów. Najgroźniejszym ludobójcą Żydów był żandarm Dunkier z posterunku w Bielinach. Codziennie musiał on zastrzelić kilku Żydów. Sam mówił, ten Dunkier, że gdy nie zastrzeli Żyda lub Żydówki, to nie może jeść, bo jest nerwowy.

Tej ciężkiej zimy, gdzie Niemcy na front zbierali od ludzi kożuchy, futra, mufki, kilku w naszej wsi karierowiczów poczęło robić tzw. berlocie ze słomy i drogo to sprzedawać Niemcom. Po wykryciu tego poszedłem z bojówką i producenci dostali takie dobre lanie, że już ani jednego barlocia dla Niemców nie zrobili. Musieli się też i ukrywać przed Niemcami. W ten sposób byli przez nas wychowywani.

Bardzo przykrym wydarzeniem była śmierć najbliższego kolegi Ignaca Latały. Zmarł na początku 1942 roku na tyfus plamisty.

Rejon VII BCH działał sprawnie. Były zimą w opuszczonych domach, jak Biesa w Szerzawach czy innych, robione nocą w zimowe wieczory pogadanki, referaty, które najwięcej wygłaszał Kazimierz Bem lub Bolesław Kaczmarczyk ps. „Bot” – na tematy polityczne i wiadomości z areny wojny. Wykłady o broni i ćwiczenia bojowe, czy akcje prowadził mój brat Stanisław „Małuja”, według najnowszych instrukcji. Silną organizacją BCH szczycił się mój drugi brat Stefan „Orzeł”. Tworzył on pluton w Dąbrowie Skarbowej i Poduchownej, jak również i Grabkowie. Jego stan plutonu wynosił 112 ludzi, co raczej można by nazwać kompanią. Sam on dokonywał zbiórek, najczęściej w lesie Wojciechów, gdzie prowadził szkolenia. Jego pluton był dobrze wyszkolony, sprawny i dobrze uzbrojony. Solidnie pomagał mu we wszystkim jego zastępca Stefan Wrona „Krajanek”. Miał on wrogów działających na jego zgubę, którzy donosili do Niemców o jego poczynaniach. Niemcy 14 razy usiłowali go aresztować, ale miał koło siebie i dobrych przyjaciół, którzy w porę go ostrzegli, a i w najgorszych momentach ukryli go. Kolizja donosów o szpiclach na brata nie zawsze się pokrywała, dlatego bojówka BCH nie mogła dokonać wyroku śmierci na konfidentach. Nie chciano zrobić pomyłek.

Pod koniec zimy 1942 poddała się armia niemiecka von Paulusa w Stalingradzie. Wszyscy wtedy już oceniliśmy zbliżającą się klęskę Hitlera. Hitler dalej ryczał przez radio i zapowiadał rychłe zwycięstwo. Był on już na śladzie broni atomowej i wierzył, że już wkrótce zrealizuje jej działanie. Jednak polski ruch oporu te plany zdemaskował, Anglicy zburzyli doszczętnie bazy produkcyjne i w ten sposób opóźnili marsz do atomów.