Gdzieś w połowie listopada 1939 zgłosił się do mnie, z trzeciego domu, Jan Kolbus, szwagier i zięć Wojteczków. Przyjeżdżał często na urlop zanim wybuchła wojna, w randze porucznika. Pracował w instytucji wojskowej, gdzie był kreślarzem map. Mieszkał w Warszawie. Ze dwa tygodnie pracował w Warszawie, ale Niemcy wkrótce trafili na jego ślad. Musiał wiać na wieś do swoich. Kiedy mu zaproponowano komendanta placówki, przyjął chętnie tę funkcję. Był dobrym patriotą, tylko już nie posiadał dobrego zdrowia. On ode mnie odebrał przyrzeczenie i powierzył mi funkcję dowódcy drużyny.

Chwila to była uroczysta. Przyszedł do naszego domu. Uważałem, po co mógł przyjść i poprosiłem go do pokoju. Zamknąłem drzwi.

–Chyba wiecie kolego w jakiej sprawie ja tu przyszedłem, bo powiedział wam „Głowacz”, że tu ktoś do was przyjdzie.
–Tak, rozumiem pana, w sprawie przysięgi, którą z całą świadomością mogę złożyć.
–To się nie zmieniło? – rzekł „Kolbus”. – Bo czasem ktoś się rozmyśla, a to nieprzyjemna sprawa. Jaki będzie wasz pseudonim?
–„Mściciel” – odpowiedziałem. – Tak sobie pomyślałem, niech z kości powstanie „Mściciel”.
–Dobrze żeście pomyśleli, bo niemało też Niemcy namordują – i zapisał na małej karteczce mój pseudonim.

Wziął ze stołu stojący krucyfiks i powiedział:

Stańcie na baczność, będziecie składali przysięgę. Powtarzajcie za mną słowa przysięgi – rzekł „Kolbus”, kiedy dwa palce złożyłem na pasyjce.

Powtarzałem za nim uroczyście:

–Kładę palce na ten krzyż, na znak męki i zbawienia i przysięgam uroczyście, że będę walczył z najeźdźcą o wolność i niepodległość mojej ojczyzny Polski do ostatniej kropli krwi i tchu w piersiach. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący i Święta Matka Jego. Tajemnic wojskowych nie zdradzę, cokolwiek by mnie spotkać mogło.

Po przysiędze por. „Kolbus” podał mi rękę i powiedział:

–Przyjmuję was w szeregi ZWZ. Zwycięstwo będzie wam nagrodą. Zdrada będzie karana śmiercią.

Na tym się skończyła konspiracyjna przysięga dnia 8 XII 1939.

–Ponieważ macie dobre rozeznanie, jesteście szkolonym żołnierzem, powierzam wam funkcję dowódcy drużyny – powiedział dalej „Kolbus”. – Macie za zadanie organizowania zachód i północ wsi.

W tym to dniu odebrał przyrzeczenie od Józefa Wojteczka, który został też drużynowym i miał za zadanie organizacji wschodniej części wsi i Świętomarzy.