Ludzie bez serc Polaków, ciemne duchy,
Nie wiecie prawa wojennej zawieruchy?
Co zmaga, co ból i cierpienia,
Oświęcim, Pawiak lub inne więzienie…
Tysiące egzekucji dusz rwie na strzępy,
Nie pamiętacie? W labiryncie polskim jak sępy
Krążycie, jak czarne wrony wokoło krakacie!
Rozkoszy, majątków u wroga szukacie,
Idziecie na oślep, jak tylko wróg zechce,
O wolności z was żaden nawet słyszeć nie chce.
Przed Niemcem pochylony mówi czułe słówka
A z swoich skórę zdziera i bierze łapówki.
Bez serc Polaków ludzie, czarne sępy,
Wy polski honor targacie na strzępy.
Swoja gęba, swój wygląd nas tylko obchodzi,
Każdy zamiast pomóc, donosi i szkodzi.
Tysiące egzekucji przez wasze mówienie,
Szpiegom pomagać śląc ludzi na stracenie.
Bandytami nazywacie te leśne zastępy,
Nie wiecie, jak walczymy, hej wy, czarne sępy.
Cieszycie się, jak „bandytów” w lesie otoczyli,
Jak trzy noce i trzy dni z Niemcami się bili,
Jak granaty i bomby rwały ich na strzępy,
Cieszyliście się z tego – podłe, czarne sepy!
Żadna siła z ziemi zatrzeć nas nie może,
Żadne trumny zepchnąć na rozdroże.
Żeby nas ugiąć jesteście za mali,
Myślicie, że kraj polski prędko się zawali?
Nim sięgniecie podłością jeszcze trochę dalej,
Waszych łbów hydrzych nikt już nie ocali…
Legną łby wasze w błocie, gdzie leśne ostępy
I psy was włóczyć będą, kruki dziobać – sępy!