Najdroższa, kochana Mamo,
Pisze do Ciebie z lasu ten list pierwszy;
Wiem, że zostałaś opuszczoną, samą,
Więc na pociechę piszę parę wierszy.
Chciałem najpierw Twoje ręce ucałować,
Co mnie wypieściły, co mnie wychowały,
Za to wszystko szczerze chcę Ci podziękować,
Żem w życie poszedł zdrowy, silny i cały.

Myślisz, Matko, że Cię zapomniałem?
Wiem, że o mnie myślisz o każdej dnia porze
Cóż, kiedy synem innej matki tu teraz zostałem,
Przy matce Polsce i przy Jej honorze.

Może dawniej więcej kochałem Ciebie.
Pamiętasz? Gdym chciał iść do szeregów,
By kraju bronić, Tyś mnie zatrzymała,
Lecz teraz jest każdego w potrzebie
Polska, łachmanami, krwią okryta cała,
To kochać ja trzeba więcej niźli Ciebie.

Dopóki nie złamano szczęścia rodzinnego,
Wróg nie zmarnował Ci syna,
Mnie brata, to czekałem czasu stosownego,
Lecz teraz wroga gnębić nic mnie nie powstrzyma.

Więc módl się, Mamo, i czekaj cierpliwie,
Tak jak modliłaś się w każdą nawałnicę,
Gdy czterech synów tuliłaś troskliwie,
Gdy przy grzmocie piorunów paliłaś gromnicę.

Nic nam nie zrobiły grady i pioruny.
Za to, że uczyłaś wytrwać w ducha sile,
Nikczemny wróg porwał cierpliwości struny,
To musiałem Cię odejść, wspominam Cię mile.

Módl się, by po tej wojennej zawierusze
Z nas któryś mógł Twe spracowane ręce
Ucałować, mógł pocieszyć Twą starganą duszę
Wreszcie dał kres w starości Twej pracy i męce.

Czekaj, Matko, kiedyś do domu wrócę,
By orać dalej ojcowskie zagony,
Ale wtedy, gdy żołnierze wolność kraju wrócą,
Jeśli nas nie rozdziobią gdzieś kruki i wrony.

Bądź dzielna zawsze, Matko, bądź cierpliwa
Tak, jak przystoi na matkę żołnierza,
Niech do walki z wrogiem ciągle sił przybywa,
Biorę na puklerz świętości Twojego szkaplerza.

Więc żegnaj i pamiętaj, Mamo,
Że zawsze pamiętam gdzieś o Tobie,
Że Cię zostawiłem tak jedną i samą,
Że pracę i starość odpłacę, odrobię.

1943