Nikt ji nie obocy, nie pozno ji lica,
Una jest niewidzialno, moja tonecnica.
Lot trzydzieści badzie, z niom chodziełem w tany.
A kiedy roz w tońcu beł Ci odbijany,
To Jędrek z niom posedł, ji chlopak kochany.
Tak jo djablo zmeceł, dała mu wywcasy.
Beło co to beło, tak downemi casy.
Późni to tońcyła, az kajsi w Wietnamie,
Tam, gdzie ji kazała ta wojenka pani.
Myślołem juz sobie, do mnie nie przyleci,
Trzydzieści lot zesło, wychowałem dzieci,
Anjo pomyśloł, ni ludzie wiedzieli,
Kiej ci jucha przysła, od jedny niedzieli,
Chudziusieńko, smukło, bladziutkiego lica,
Przecie jo poznołem, moja tonecnica!