To na moją minutę,
Nim się zacznie odwieczerz milczenia,
Umierając –ostatnim atutem
Będą moje ostatnie życzenia.

A gdy już skonam, gdy umrę
Niech najmłodsze z moich dzieci
Zamknie mi oczy, starsze włożą w trumnę,
Żona przy mojej głowie gromnicę zaświeci.

Chciałbym wokoło mojej trumny
Widzieć dużo ludzi, przyjaciół na pogrzebie,
Lecz gdyby nawet pogrzeb nie był taki tłumny,
Będę Wam wiersze pisał czy w piekle, czy w niebie.

Smutny będę dlatego, żem nie wart był ludzi,
I na ostatek takie zostawiam wam słowa:
Tam w zaświatach chcę Wasze nadzieje obudzić
I moje przyrzeczenia dla ludzi dochować.

Gdyby się tak złożyło, ludowa kapela
Niech wesołego marsza zagra mi, jak w życiu,
Ja się wtedy uśmiechnę, wierności dochowam,
Rytm i tempo – z daleka zachowam w ukryciu.

Nagrobek zwykły, niechby krzyż brzozowy
Lub dębowy, zdobił na mym grobie,
A litery pisane będą tymi słowy;
Ostatnie życzenia… życzę sobie:
„Tu spoczywa; czeka na żywot wieczny
Michał Basa – poeta ludowy –
By zmartwychwstać na sąd ostateczny”.